To 90-metrowe mieszkanie, należące do architekt Justyny Ciurzyńskiej — założycielki Taka Pracownia — znajduje się na piętrze domu z lat 90. Położone w spokojnej, zielonej okolicy, z każdej strony otoczone jest drzewami, a jego naturalnym przedłużeniem stał się 20-metrowy taras, który pozwala jeszcze mocniej odczuwać bliskość natury. To właśnie tutaj powstała przestrzeń osobista, dopracowana i pełna emocji — wnętrze, które łączy funkcję domu, pracowni oraz miejsca spotkań z klientami.
Projektując wnętrze dla siebie, chciałam przede wszystkim oswoić kolor. W pracy z klientami często spotykam się z obawą przed mocniejszymi barwami na ścianach. Tymczasem dobrze użyty kolor nie przytłacza, ale buduje nastrój, podkreśla proporcje pomieszczenia i wydobywa piękno detalu. To mieszkanie miało stać się najlepszym dowodem na to, że odważniejsze decyzje mogą dawać bardzo harmonijny efekt.
Wnętrze zbudowane z pamięci i przedmiotów z historią
Drugim ważnym filarem aranżacji stały się meble i przedmioty z historią. W mieszkaniu znalazły swoje miejsce elementy odziedziczone po bliskich oraz wyposażenie z poprzedniego lokum: biblioteczka po babci i tacie, łóżko z ratanowym wezgłowiem czy czerwony kredens. Dzięki nim wnętrze nie opowiada wyłącznie o estetyce, ale również o pamięci, przywiązaniu i osobistej ciągłości. To przestrzeń, w której design nie jest oderwany od życia, lecz głęboko z nim związany.

Dom i pracownia w jednej przestrzeni
Nie mniej istotne było połączenie dwóch funkcji — prywatnej i zawodowej. W mieszkaniu należało wydzielić część pracownianą tak, by mogła przyjmować klientów, nie naruszając przy tym intymności domowej strefy. Rozwiązano to w przemyślany sposób, projektując wejście do pracowni naprzeciwko drzwi wejściowych, co pozwoliło wyraźnie oddzielić obie części mieszkania.



Wymagający remont i nowy układ funkcjonalny
Za spokojnym i harmonijnym efektem końcowym stoi jednak bardzo skomplikowany remont. Mieszkanie zostało wydzielone z piętra niezależnego domu, dlatego konieczne było wykonanie od nowa wszystkich instalacji, stworzenie kuchni i łazienki, a także budowa tarasu, drewnianych schodów oraz całego wejścia. Szczególnym wyzwaniem okazała się łazienka, powstała z fragmentu dawnego korytarza, co przełożyło się na jej wydłużony, nietypowy układ.
Vintage jako język tego wnętrza
W całym wnętrzu wyraźnie widać miłość do designu vintage. To właśnie on buduje charakter mieszkania — nie jako dekoracyjny cytat, lecz jako żywy, autentyczny język projektowy. Starannie wyszukane obiekty łączą się tu z materiałami szlachetnymi, nowymi realizacjami stolarskimi i subtelnymi akcentami kolorystycznymi.



Salon z duszą: rodzinne meble i wyselekcjonowane perełki
Salon skupia w sobie wiele z tego, co najważniejsze w całym mieszkaniu. Główną rolę odgrywają tu biblioteczka po babci oraz zabytkowy stół, którym towarzyszą drewniane krzesła vintage z poprzedniego mieszkania i model Casala wyszukany przez Piccothefinder. Oliwkowa kanapa, również odnaleziona wśród starannie wyselekcjonowanych perełek vintage, wnosi do wnętrza miękkość i spokojną elegancję. Nad stołem zawisła lampa Semi Pendant — klasyk wzornictwa, kupiony w Same Olds — która dodaje aranżacji lekkości i ponadczasowego charakteru. Kompozycję dopełniają wyraziste, lecz nienachalne dodatki: dekoracyjna poduszka Dedar w tygrysy, kinkiet Serax, stolik boczny oraz grafika od Spokoju.Art. To salon, który nie potrzebuje nadmiaru — jego siła tkwi w proporcjach, wspomnieniach i jakości detalu.

Kuchnia jako centrum codzienności
Kuchnia została pomyślana jako miejsce spotkań i codziennych rytuałów. Jej centralnym punktem stała się wyspa, wokół której koncentruje się domowe życie. Zabudowę wykonano na zamówienie z bejcowanego dębu, a całość zwieńczono blatem z kamienia Breccia Imperiale od Mapstone. Podłogę wykończono płytkami Cesi Ceramica, które wprowadzają do wnętrza subtelny rzemieślniczy rys. W tej przestrzeni również nie zabrakło wyjątkowych akcentów: vintage’owej lampy Gangkofner z lat 60. oraz kinkietu z drugiej ręki, który wzmacnia atmosferę kuchni budowanej nie tylko funkcją, ale i światłem.

Sypialnia w tonacji morsko-błękitnej
Sypialnia została utrzymana w jednej, nasyconej tonacji morsko-błękitnej, co pozwoliło stworzyć wyjątkowo spójną i kojącą atmosferę. To wnętrze otulające, wyciszone, a jednocześnie bardzo wyraziste. Kolor ścian i zabudowy wydobywa złoty ton poduszek Dedar oraz pięknie podkreśla charakter ratanowego wezgłowia. Uzupełnieniem aranżacji są kinkiety Globen Lighting oraz zachowane meble z poprzedniego mieszkania, które dodają tej przestrzeni naturalności i niewymuszonego wdzięku.



Gabinet Taka Pracownia: elegancja i funkcjonalność
W gabinecie, będącym jednocześnie sercem Taka Pracownia, najważniejszym elementem pozostaje duże biurko po dziadkach. To właśnie wokół niego zbudowano całą kompozycję wnętrza. Piaskowy odcień zieleni na ścianach, oliwkowe drzwi i cokoły oraz starannie dobrane wyposażenie tworzą atmosferę spokoju, skupienia i miękkiej elegancji. W pracowni znalazła się także kanapa, dywan Nordic Knots, poduszki Dedar oraz vintage’owe kinkiety Kalmar, które dodają przestrzeni szlachetności. Dzięki temu gabinet nie sprawia wrażenia chłodnego biura — bliżej mu do prywatnego salonu pracy, w którym estetyka idzie w parze z codzienną funkcjonalnością.

Łazienka z modernistycznym i dekadenckim klimatem
Łazienka należy do najbardziej charakterystycznych pomieszczeń w mieszkaniu. W jej centrum znajduje się ściana nośna z istniejącym otworem, którego nie zdecydowano się już przekształcać. Mimo tego ograniczenia udało się zmieścić wszystkie potrzebne funkcje: wannę, prysznic oraz obszerną szafę gospodarczą z miejscem na pralkę. Pod względem estetycznym jest to ukłon w stronę modernizmu i łazienek z lat 20. i 30. XX wieku. Czarne kafle Marazzi, surowa szachownica, kamień Ibiza Bianco, kinkiet Zangra nad lustrem, armatura Omnires i vintage’owe plafony budują atmosferę prostoty z wyraźnym retro sznytem. To wnętrze oszczędne, ale nasycone klimatem — nieco filmowe, nieco dekadenckie, bardzo konsekwentne.



Hol jako zapowiedź całej aranżacji
Także hol potraktowano jak pełnoprawną część opowieści o tym mieszkaniu. Płytki Cesi Ceramica już od wejścia wprowadzają mocny, estetyczny rytm, a wykonana na zamówienie szafa z żółtymi uchwytami projektu Matilda Goad dodaje tej strefie lekkości i charakteru. Konsolka po babci, grafika od Spokoju.Art oraz główna lampa vintage sprawiają, że wejście do mieszkania staje się nie tylko funkcjonalnym przejściem, ale również zapowiedzią całej atmosfery wnętrza.
Wnętrze, które zostaje w pamięci
Mieszkanie Justyny Ciurzyńskiej nie jest wyłącznie efektowną realizacją projektową. To przestrzeń osobista, w której kolor, wspomnienia, funkcjonalność i design przenikają się w wyjątkowo naturalny sposób. Nie ma tu miejsca na przypadek, ale nie ma też chłodnej perfekcji. Zamiast niej pojawia się autentyczność — wnętrze zbudowane z emocji, historii i świadomych wyborów. Właśnie dlatego ta realizacja zostaje w pamięci na długo.

























